Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 268 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Walc Szostakowicza...

piątek, 30 listopada 2012 3:19

 

 

..........

 


Podziel się
oceń
2
3

Modlitwa w Ogrójcu - Giovanni Bellini

piątek, 06 kwietnia 2012 16:09

 

 

 

 

 

 

Giovanniego Belliniego Modlitwa w Ogrójcu



Liryzm.


Świetlistość barw.


Przestrzeń.


Natura.


Skała.


W jej głębieniu klęczy Jezus.


Nad Nim anioł z kielichem Męki.


Jan śpi oparty o kamień.


Dwaj inni apostołowie też przysnęli.


Znowu Jezus samotny


w pejzażu gór Judei.


Ogrodzenie z gałązek,


jak biegnące białe konie,


co tkwią w codzienności i w fantazji,


przypomina o rzeczywistości


wpisanej w czasową zażyłość.


Zaskoczenie?


Nie!


Na pierwszym planie Bohater wszechczasów  - Chrystus!

 

 

RADOSNYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

życzy -  Krystyna  @)-->-->--


Podziel się
oceń
1
4

Tęcza na horyzoncie...

sobota, 25 lutego 2012 4:05

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
2

Wisława Szymborska

sobota, 25 lutego 2012 3:26

 

 

 


Podziel się
oceń
0
2

Lew i Cyganka...

piątek, 03 lutego 2012 2:41

 

 

 

 

 Śpiąca Cyganka (fr. La Bohémienne endormie) – obraz olejny namalowany w 1897 przez francuskiego malarza naiwnego Henriego Rousseau.  (kliknij w podkreślone wyrazy...)

 

Rousseau wystawił obraz na wystawie, próbując bez powodzenia sprzedać go burmistrzowi rodzinnego miasta Laval.. Obraz znalazl się ostatecznie w prywatnej kolekcji paryskiego handlarza węglem, w którego posiadaniu był do 1924 roku. W tym samym roku obraz nabył go paryski kolekcjoner. Następnie obraz zakupiono do nowojorskiego Museum of Modern Art.


Podziel się
oceń
1
3

Głos ma p. Jan Pilawa...

czwartek, 12 stycznia 2012 9:59

 

 

 fot. Piotr Marski

 

 
 
Wczoraj wieczorem wreszcie wybraliśmy się z żoną do Teatru Wielkiego
na "Dziadka do orzechów i Króla myszy",
bo pod takim tytułem to przedstawienie funkcjonuje.
Jest to wersja choreograficzna autorstwa Holendra Toer'a van Schayk'a
i Kanadyjczyka Wayne Eagling'a, dyrektora English National Ballet,
z wykorzystaniem wielu wątków oryginalnej choreografii Mariusa Petipa.
Prapremiera tej inscenizacji miała miejsce w Het Nationale Ballet,
Amsterdam, 13 grudnia 1996, a premiera w Polsce -
Teatr Wielki, Warszawa, 25 listopada 2011.
Akcja, która w większości wystawień "Dziadka do orzechów"
rozgrywa się w Wiedniu,
w tej choreografii oryginalnie działa się w Amsterdamie,
dla potrzeb polskiej wersji przeniesiona została do Warszawy.
Ma to nawet swoje uzasadnienie, bo jak podają niektóre źródła,
autor baśni E.T.A. Hoffmann przez jakiś czas mieszkał w Warszawie
i jak napisał Toer van Schayk ", może tutaj, około 1806 roku,
obmyślał swoją opowieść. Dlatego uznałem,
że mogę umieścić Hoffmanna z jego kocurem Mruczysławem
wśród gości na przyjęciu w dniu św. Mikołaja
u Juliusa Eduarda Hitziga, przyjaciela Hoffmanna,
kolejnej historycznej postaci warszawskiej".
A samo przedstawienie? W mojej ocenie, było nierówne.
O ile pierwsza część, do przerwy, mimo istotnych różnic względem wersji,
do których byłem przyzwyczajony (na scenie nie było choinki!), znakomita.
Piękne dekoracje, dynamiczna akcja sceniczna.
Zwłaszcza świetna była scena zmiany skali
(bohaterowie maleją, dla celów bajkowego dalszego ciągu akcji
i walki zmyszami), wykorzystująca wielkie możliwości techniczne warszawskiej sceny.
Podobała mi się również scena tańca śnieżynek, czysta plastycznie,
dopracowana choreograficznie. Główni bohaterowie
(Klara i Jaś) mieli podwójnych wykonawców, dorosłych tancerzy
(Agnieszka Pietyra i Paweł Koncewoj)
i uczniów szkoły baletowej. Zaimponował mi,
zwłaszcza młodzieniec ze szkoły tańczący Jasia
(niestety nie zapamiętałem nazwiska),
który uradził dużą i skomplikowaną partię,
a do tego tańczył z wdziękiem.
Natomiast drugi akt, którego akcja dzieje sie w tym wystawieniu we wnętrzu zegara,
podobał mi się znacznie mniej. Dekoracje przerażały pstrokacizną,
dominującą nad tancerzamii wręcz uniemożliwiajaca obserwowanie akcji.
Charakterystyczne tańce (hiszpański, rosyjski, arabski i chiński -
tu dodatkowo dionizyjski), które w innych wystawieniach są okazją
do zaprezentowania kunsztu tańca solistów,
tym razem wykonywane były grupowo,
a do tego przy zupełnie nie charakterystycznej choreografii poszczególnych numerów.
Stroje wykonawców były dość przypadkowe.
Ale dziatwa bedąca na sali bawiłą sie doskonale.
I chyba szczególnie dla nich jest to przedstawienie,
a nie dla zmanierowanych "znawców".
Ale na koniec jeszcze jedna uwaga natury ogólnej.
W pewnym momencie zauważyłem,
że skąd inąd znakomita tancerka, wykonawczyni jednej z głównych partii
(przez uprzejmość nazwiska nie wymienię) tańczyła dość nonszalancko.
Pomyślałem sobie - to się źle skończy.
I rzeczywiście, chwilę później, wykonując swoje wariacje spadła z pointy.
Jako znakomita techniczka poradziła sobie
i pewno wiele osób nawet nie zauważyło,
że miała kłopoty, ale niesmak pozostał.
Taniec klasyczny wymaga jednak olbrzymiej dyscypliny -
chwila rozluźnienia i już masz babo placek.
To piękna, ale jakże trudna sztuka.
Autor - Jan Pilawa

Podziel się
oceń
1
4

Życzenia noworoczne...

niedziela, 01 stycznia 2012 20:15

 

 

 


Podziel się
oceń
0
2

Świąteczne życzenia...

wtorek, 20 grudnia 2011 8:56

 

 

http://youtu.be/8bWsXSrp2Xo

 

 


Podziel się
oceń
0
1

Przed Bożym Narodzeniem o sztuce baletu...

piątek, 16 grudnia 2011 10:45

 

 

 

 

 Znowu gościmy w blogu o sztuce  p. Jana Pilawę,

który podzieli się z nami swymi odczuciami

o balecie  ...

 

"Wczoraj wieczorem postanowiłem zacząć powoli wchodzić w nastrój Świąt Bożego Narodzenia. Lubię zawsze w drugiej połowie grudnia, ostatecznie w pierwszym tygodniu stycznia obejrzeć sobie balet  Piotra Czajkowskiego "Dziadek do orzechów" . Akcji streszczał nie będę, bo pewno większość z Państwa zna opowieść E.T.A. Hoffmanna o małej Klarze i jej sennych przygodach, o Królu Myszy, królewnie Pirlipacie, urwisie Fredzie i ojcu chrzestnym, dziwnym i tajemniczym radcy Drosselmeyerze. Pamiętam w dzieciństwie czytałem tę baśń z wypiekami na twarzy, do tej pory pobudza ona moją wyobraźnię i pozwala przenieść się w czasy szczęśliwego dzieciństwa. A do tego nastrój secesyjnego Wiednia, który lubię tak bardzo. Oczywiście wybierzemy się z żoną do teatru, może nawet w najbliższych dniach.
Od prapremiery w dniu 6 grudnia 1892 w Teatrze Maryjskim w Petersburgu minęło już tyle lat, balet doczekał się mnóstwa wystawień. Właściwie niemal każdy zespół baletu klasycznego ma to dzieło w swoim repertuarze. W Warszawie najbliższe przedstawienie będzie 9 grudnia, w Bolszom w Moskwie 11 grudnia, w miejscu swojej prapremiery w Teatrze Maryjskim w Petersburgu 30 grudnia, w Royal Opera House w Londynie dziś o 19:30 (może zdążycie?).
Ale wczoraj obejrzałem sobie nagranie tego baletu sprzed 11 lat, z roku 2000 w wykonaniu Bejart Ballet  Lousanne. Coś przedziwnego. Ta sama muzyka, te same niektóre stałe elementy tańca, a zupełnie inna opowieść. Maurice Béjart, właściwie Maurice-Jean Berger urodził się 1 stycznia 1927 w Marsylii, a zmarł 22 listopada 2007 w Lozannie. W przedstawieniu ze swoją choreografią pojawia się jedynie jako stara i zniszczona już twarz na wielkim ekranie i głos, który urywanymi zdaniami opowiada o swoim życiu, nauce, wysiłku, o roli matki, którą wcześnie stracił, a którą przez całe życie wielbił, która była najważniejszą kobietą w jego życiu. Trudno jest mi słowami wyrazić to, co dotarło do mnie w postaci obrazu, ruchu, scenografii. Była tam i kazirodcza erotyka i liryka i pot ćwiczeń baletowych i niemal świętokradcze  uwielbienie matki. Sam Bim (tak nazywano go w dzieciństwie) pojawiał się, jak już napisałem w postaci obrazu twarzy i głosu, ale na scenie było jego alter ego, postać nazwana Mefistem i jednocześnie Mariusem Petipa.
Spektakl tańczony był fenomenalnie. Na szczególną uwagę zasłużyło połączenie elementów klasyki, co mnie, znającemu klasyczną, pochodzącą właśnie od Mariusa Petipa wersję Dziadka do orzechów, pozwalało wskazywać wręcz postać, dla której dany rodzaj ruchu był charakterystyczny, z elementami zupełnie innej postaci z innej opowieści. Ot, takie baletowe cytaty przeniesione w inny świat. Zarówno żona, jak i ja zwróciliśmy uwagę na pewne podobieństwa tego przedstawienia do baletu "Czajkowski" w realizacji Borysa Eifmana. Też była tam postać alter ego, też patologiczna w wymowie erotyka, też cytaty baletowe z innego świata.
Oglądałem to nagranie bejartowskie  już drugi, czy trzeci raz i nareszcie zacząłem rozumieć, co Bejart chciał powiedzieć. Myślę, że język ruchu jest jeszcze trudniejszy, niż język słowa...
Szanowni Państwo, nie obrażajcie się wzajemnie, świat jest na to za piękny, za bogaty. Nadchodzą Święta..."  - Jan  Pilawa

 

http://youtu.be/4KRCXkKIw5I


Podziel się
oceń
0
2

Dzisiaj o balecie wypowie się - p. Jan Pilawa

wtorek, 04 października 2011 22:07

 

 

 

Posłuchajmy milośnika baletu...

Dziś znowu będzie o balecie. Wczoraj spędziliśmy z żoną wieczór w Teatrze Wielkim na spektaklu "Symfonia pieśni żałosnych" w gościnnym wykonaniu francuskiego zespołu z Lyonu. Podkładem muzycznym (z taśmy) do tego występu była III Symfonia Góreckiego. Trzyczęściowa III Symfonia, zwana także Symfonią pieśni żałosnych, powstała w roku 1976. Góreckiego prawdopodobnie do jej stworzenia zainspirowały słowa wyryte (cytuję za Wikipedią) "...na ścianach więziennej celi numer 3 (...) przez Helenę Błażusiak: "Mamo, nie płacz, nie. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie. Zdrowaś Mario". Dziewczyna została 5 września 1944 aresztowana przez Gestapo i uwięziona w zakopiańskim więzieniu."..."W każdej z części sopran śpiewa do słów innego polskiego tekstu. Pierwszym jest XV-wiecznym polski lament maryjny, drugim - wiadomość napisana na ścianie celi w kwaterze Gestapo podczas II wojny światowej, trzecim zaś - śląska piosenka ludowa o matce szukającej syna, poległego w powstaniach śląskich. Części pierwsza i trzecia napisane są z perspektywy matki, która straciła dziecko, część druga z perspektywy dziecka oddzielonego od matki. Tematami dominującymi w symfonii są macierzyństwo oraz separacja spowodowana przez wojnę."

O muzyce Góreckiego, pisałem już wcześniej (na początku kwietnia) w swojej pierwszej relacji ze spektaku "I przejdą deszcze". Wczorajsze przedstawienie było próbą tanecznej interpretacji tej muzyki. Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że była to interpretacja tylko formy tej muzyki, ale już nie nastroju i na pewno nie interpretacja treści utworu. Wątpię, czy francuscy tancerze rozumieli teksty, które interpretowali. Zawahałem sie, czy użyć określenia "francuscy", bo co prawda przyjechali z Francji, ale wygląd znacznej części członków dziewięcioosobowego zespołu wskazywał na pochodzenie raczej azjatyckie lub wyspiarskie. Ale lepszego określenia, niż francuscy, nie znalazłem.
Nie oznacza to jednak, ze przedstawienie nie podobało mi się. Okazuje się, że nawet połączenie tańca nowoczesnego z hip-hopem (bo tak skonstruowana była choreografia) może wyrażać formę tak trudnej muzyki, jak muzyka Góreckiego. Dowodem na to były burzliwe i długotrwałe brawa po spektaklu. Szkoda, że na sali było sporo łysin, ale tu chyba przeważyła dla wielu zaporowa cena biletów.
W teatrze zauważyłem pianistę jazzowego, pana Włodzimierza Nahornego z małżonką, Pełnomocnika Dyrektora Polskiego Baletu Narodowego, teatrologa, krytyka baletowego, librecistę, pana Pawła Chynowskiego oraz panią Ewę Głowacką, ongiś brimabalerinę tego teatru. Z panią Ewą Głowacką wymieniliśmy kilka słów. Chyba zrobiliśmy jej przyjemność, przypominając, że pamiętamy, że kilkanaście lat wstecz ona tańczyła III Symfonię - bo takie przedstawienie w Teatrze Wielkim było wystawiane. Ta warszawska realizacja siegała głębiej niż to przedstawienie przywiezione z Lyonu, bo również do treści i emocji III Symfonii, choć, jeszcze raz to podkreślę, również i w tym przypadku interpretacji formy muzycznej nie można nic zarzucić.

Był to miło i sympatycznie spędzony wieczór, tym bardziej dziś się nie chciało rozpoczynać kolejnego mozolnego dnia powszedniego. - Jan Pilawa

 

  - Dziękuję Autorowi - Krystyna

 


Podziel się
oceń
0
5

Taneczne zawirowanie...

niedziela, 25 września 2011 18:44

 

 

 

Nie było mnie tu kilka miesięcy... Przyczyny tego zastoju czy postoju były różne....

W życiu jak w tańcu występują różne zawirowania...

A więc było trochę tanecznego zawirowania ale tego nieprzyjemnego,

kiedy to partnerzy lecą na "łeb i szyję" podminowani podwinięciem się nogi...

Nieraz mi się ta noga "zwichnęła"....To i nastąpiła przerwa na wyprostowanie krzywizny. ..

Chcesz, nie chcesz, z każdego upadku musisz się podnieść. Nie jest to takie proste.

Czasem trzeba podeprzeć się kijem...

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
2

Najlepsze życzenia...

sobota, 23 kwietnia 2011 11:29

 

 

 

Pan z Nami w te świąteczne Dni


Podziel się
oceń
0
2

O baletnicy...

piątek, 28 stycznia 2011 1:50

 

 

 


Podziel się
oceń
0
2

Taniec w renesansie...

piątek, 22 października 2010 20:26













Czym był taniec w renesansie?  Przedlużeniem tradycji dworskich ze średniowiecza a jednocześnie ujednoliceniem tradycji z nowymi tanecznymi trendami. Nadal jednak spełnaił tę samą funkcję, oprócz widowiska stanowił rozrywkę , zarówno dla tańczących jak i obserwatorów. Ciągle były to wpływy tańca dworskiego - majestatyczność, wdzięk i kurtuazja. Wszystko w jednym... Na królewskich dworach urządzano wspaniałe widowiska taneczno - rycerskie. To one zapoczątkowały balet i operę. 
Tak nazywały się tańce tej epoki :

basse danse - taniec umiarkowany z dwudzielnym metrum (12/8), tańczony w parach. Charakteryzował się krokami posuwistymi, pełnymi godności.  




Basse danse

Tańczono też -  branlle. Taniec ten popularny był we Francji , XV - XVI w, Tańce te były zaczynem menuetów.
Ductia - tańczona była przez kobiety. Taniec z XII wieku  i w renesansie cieszył się popularnością.
Estampie - pieśń i taniec z Prowansji. W zakończeniu następowały szybkie cwały - trotto i rotta.
Farandola - tańczona była w grupie w formie korowodu.
Galiarda - to taniec późnego renesansu charakteryzujący się szybkim tempem. Uważany za początek suity wariacyjnej...
Pavana. W tym tańcu obowiązywały ruchy powłóczyste i uroczyste. Tańczono ją w ruchu wahadłowym wokół sali balowej lub dworskich krużganków.



Pawana na obrazie H. Franckena

Piva była żywym tańcem w kształcie procesji.
Saltarello  przetrwał jako taniec średniowieczny, ludowy, z metrum  3/8 lub 6/8. Często łączony był z tańcem estampie.
Tańczono  przy akompaniamencie lutni, obojów i śpiewu.
Jak świat światem człowiek zawsze lubił tańczyć.


Podziel się
oceń
0
5

O tańcu...

piątek, 27 sierpnia 2010 23:39













Taniec w średniowieczu...

Taniec niewątpliwie jest sztuką . Jak wyglądał w średnowieczu? Otóż, wówczas często służył jak podkład uroczystości religijnych. Na terenach Hiszpanii w dniu Bożego Ciało tanćzono przed Najświętszym Sakramentem.  Tańczono  podczas procesji. Z kolei w katedrze w Sewilii chór chłopięcy oprócz śpiewu  miał przypisaną także rolę baletu. Większość duchowieństwa sprzeciwiała się tego rodzaju religijności. Baladoires (fr.) to grupa tańców świeckich o wymowie religijnej. Pełno było w nim baletu i scen alegorycznych, wyrażanych przez ruch i mimikę. Podczas wystawnych zabaw na dworach również wykorzystywano taniec i pokazywano go w formie inscenizacji między kolejnymi posiłkami. Było to szczególne urozmaicenie spotkania przy stole. Np. na czele grupy rycerzy, ubranych w zbroję, wjeżdżał faun na skrzydlatym koniu, a za nimi pojawiali się na osiołkach - księżna i książe, tuż za nimi jawili się  -  Minerwa, Mars, Selene, Pan, Proserpina i Pluton, a więc postaci mitologiczne wraz z faunami, trytonami i nimfami. Jakby tego było mało, zjawiali się również - Junona Jowisz i Parki a także - Amor i Wenera, wszyscy na olimpijskim wozie.  Na tym korowodzie się nie kończyło . Wkraczały jeszcze Żydzi tańczący dokoła Złotego Cielca, królowa Saba z dworem, Magowie z gwiazdą na długiej tyczce, następnie osoby odgrywające rzeź niewiniątek oraz postaci z Nowego Testamentu... Zatem widowisko taneczne było nie tylko frapujące ze względu na ruch, ale także z powodu różnorodności postaci  historycznych... W podsumowaniu pokazanego przedstawienia zjawiała się Śmierć z sierpem, która wszystkich przeganiała...  Niezła to była zabawa, której głównym motywem był taniec.
W kulturze średniowiecza wśród ówczesnych elit spolecznych obowiązywał taniec dworski. Z początku pierwszymi wykonawcami tańca byli akrobaci i linoskoczkowie, a potem widzowie przejęli zabawę i w ten sposób tańce i maskarady stały się obowiązkowe. Najpopularniejsze były tańce kołowe i korowodowe... Były to -  carole, ductia, estiampie, saltarello, trotto, rotta, rondo, brandi, ridda, tresca.Tańce przez przypadek stały się przyczyną tragicznych wypadków, ale o tym może innym razem...


Podziel się
oceń
0
3

Taniec w starożytnej Grecji...

poniedziałek, 19 lipca 2010 1:25








Terpsychora - muza pieśni i tańca



Szata grecka odzanaczała się wartością plastyczną.Najpiękniej wyglądała  odtworzona w ruchu. Wykonana z jednego kawałka materiału, nie krępowała ruchów, bogatymi fałdami spowijała ciało, ukazywała jego kształt i pozycję. W czasie ruchu zmieniało się ułożenie fałd.W rzeźbie wygląda to tak jak zastygłe strumienie. Wspaniałego rozmachu nabrała szata w dziełach Fidiasza. To od szaty zależało fizyczne piękno człowieka, a równocześnie szata często zdradzała charakter jej właściciela. Z biegiem czasu szata przestała zakrywać ciało, służąc do uwydatnienia pewnych szczegółów. Szczególnie pięknie szata wyglądała w tańcu, który wiązał się z życiem państwowym i religijnym, będąc ważnym elementem kultury. Były w tym tańcu elementy rytualne  i stał się  podstawą wychowania. Uczono go w szkołach. Iliada i Odyseja Homera są źródłem informacji o tańcu. Nawet Platon podkreślał znaczenie wychowawcze tańca. Ze starożytnym tańcem zapoznajemy się w ceramice i malarstwie tego okresu. Także Sokrates przypisywał tańcu wychowawczą rolę.
Grecy ustanowili zasady estetyczne tańca, który miał być naturalny, przyzwoity, harmonijny i piękny.  Ruchem i gestem odtwarzano rzeczywistość. W starożytnej Grecji popularne były tańce o charakterze ekstatycznym, połączone z uroczystościami na cześć Dionizosa
i Kybele. W tym tańcu podskakiwano i wykonywano nieregularne ruchy. Innym był taniec popisowy wykonywany przez akrobatów.
Często tańce były frywolne i powodowały krytykę. Lykinos uważał, że taniec jest odzwierciedleniem odwiecznego tańca gwiazd i nie powinno się go potępiać.



Dionizos


Podziel się
oceń
2
2

Taniec...

wtorek, 15 czerwca 2010 21:16












tube couple

Od najdawniejszych czasów szata i ruch stanowiły wartość plastyczną. Jedno nie mogło obejść bez drugiego. Wyrażało sedno rzeczy. Człowiek przecież mówi sobą poprzez wyraz twarzy, mimikę  i  ruchy ciała obleczonego w szaty. Wszystko to razem tworzy obraz, wyraz ludzkiej codzienności. Dyktowane jest to okolicznościami, obowiązującymi trendami, a nade wszystko potrzebą człowieka wyrażenia tego, co w nim jest, co czyni i tworzy bez względu na zaistniałe warunki. Można tworzyć i w niebie,  i w  piekle.
Stąd też dzieła sztuki zrodzone choćby w diabolicznym Auschwitz. A wszystko zaczęło się od starożytnej Grecji, kiedy to zwrócono uwagę na szatę i ruch. Jaką wartość plastyczną ma szata grecka? Czy wiecie,  jaki był pierwotny schematyzm w odtwarzaniu szat?
l czy zastanawialiście się, jakie znaczenie miała szata dla charakterystyki postaci?
Odpowiedź na to pytanie odkryłam dzisiaj przy zakupie nowej spódnicy dla siebie. Jest to długa, oliwkowa, letnia, kreszowana z falbankmi spódnica.
Dlaczego ją kupiłam, skoro mam wystarczająco dużo spódnic? Zastanawiające nawet dla mnie samej. To nie był konieczny ani zaplanowany zakup. Ot... tak, przy okazji zakupu czego innego, co było potrzebne. W domu odniosłam wrażenie, że podpowiedziała mi to podświadomość. Mam w identycznym kolorze oryginalną bluzkę i ciągle brakowało mi do niej odpowiedniej spódnicy. Widać mamy pewne rzeczy zakodowane... To nic innego jak kreacja rzeczywistości.  Wszystko wymaga uzupełnienia. A poz tym jest to indywidualna potrzeba zaspakajająca wymogi estetyczne. Zakup tej spódnicy w jakiś sposób kwalifikuje mnie do określonej grupy społecznej, choć i tak na dobrą sprawę nic z tego nie wynika, może jedynie w ostateczności tylko scharakteryzować moje upodobania.
Mimika,  ruch ciała i wkomponowany w to strój. Zwróćcie uwagę na parę tancerzy na zdjęciu. Co dostrzegacie?  Zapis ruchu i charakterystyczną czerń i biel stroju pary. On i ona . Ona i on są wyrazicielami jednego i drugiego, a jednocześnie są kreatorami sztuki, którą jest piękno wyrażone zarówno szatą jak i ruchem...




Podziel się
oceń
0
2

Jak patrzeć...

środa, 26 maja 2010 20:25









Wpis ten dedykuję młodzieży szkolnej...

Jak patrzeć na obrazy?


P.A.  Cot Spuścizna Catherine Lorillard Wolfe

Catherine L. Wolfe...

Właśnie, jak patrzeć ? Zwyczajnie. Tak, jak patrzy się na wszystko.
Z pewną dozą refleksji. Gdy wstajesz rano z łóżka, widzisz sprzęty, które są w pokoju.
Czasem Twoje spojrzenie kieruje się ku oknu. Może podnosisz rolety. ... Chcesz sprawdzić pogodę.
Zatrzymujesz wzrok na tym, co dostrzegasz za oknem - ruch uliczny, sąsiedni dom, ogród, drzewo, górę lub morze....
Zwykle nie kontemplujesz w takiej chwili niczego, chociaż zdarza się, że tak - pełen jesteś zachwytu, gdy obserwujesz wschodzące słońce. Jeden z moich wujków wstawał przed wschodem słońca, by patrzeć na nie, kiedy pojawia się nad horyzontem. To był taki szczególny rodzaj modlitwy do wspaniałości natury. Nigdy nie miał dość widoku wschodzącego słońca.  Mówił, że słońce otwiera dzień
i że od niego zależy, jaki to dzień będzie.  
Podobnie z patrzeniem na obrazy. Od Ciebie zależy, co dostrzeżesz na obrazie. Ważne, że dostrzeżesz. 
Dzisiaj wybrałam obrazy przedstawiające zakochane pary. Każdy z artystów przedstawił je inaczej, mimo że wszystkie pary łączy to samo -  miłość, która wyrażona jest pozą, gestem, mimiką, wzajemnynm odniesieniem do siebie, nastrojem chwili...
Na pierwszym obrazie widzimy biegnąca parę, trzymającą nad sobą rozpostartą tkaninę . Zastanawiamy się , co to może być? 
Płaszcz? Jakaś materia o szczególnym przeznaczeniu? Może kurtka? Czemu to ma służyć? Jest to osłona od deszczu, czy parasol ochronny przed czyimś wzrokiem? Pada deszcz, czy chcą być niewidoczni? Tak można uciekać przed burzą. Scena ta może być również alegoryczna . Od naszego sposobu widzenia zależy, co odkryjemy na tym obrazie.  

Pedro  Alvarez - Tango Argentino II

Pedro Alvarez - Tango ArgentinoII
Obraz drugi.  Tytuł obrazu jest zgodny z tym, co na nim widzimy.
A co widzimy? - Taniec. On i ona w zmysłowym tangu.
Tu czerwień posłużuyła  malarzowi do podkreślenia charakteru tego zmysłowego tańca.

F.  Hayez - Pocałunek

F.Hayez - Pocałunek

Obraz trzeci. Tu także wszystko jest jasne, tytuł wyraźnie określa, co najważniejsze jest na tym obrazie,
czyli w tym przypadku jest to całująca się para kochanków.....
Na podstawie strojów, w które ubrana jest ta para, potrafimy, określić wiek pokazanej sytuacji.  

Willem  Haenraets Romantic

Wilhelm Haenraets - "Romantic"

Obraz czwarty.  Widzimy zakochanych nad morzem...zauważamy jakąś szczególną więź tych dwojga - czułość i bliskość.... 
A wszystko to w tonacji rozmytego, mleczno - szarego błękitu... Delikatność rozłożenia farby, lekkość i bliskość postaci wywołuje romantyczne skojarzenia.

Mieke  Chantrel Figure 6

Mieke Chantrel - Figure 6
Obraz piąty.  Znowu czerwień ma podkreślić zmysłowość. Widzimy parę w erotycznym zespoleniu...


  Ossian Zakochana para

Obraz Ossian - Zakochana para

Obraz szósty. Sztuka współczesna. Zakochana para strachów.
Patrząc na ten obraz, mamy pole do popisu. Od naszej wyobraźni zależy, jak ten obraz odczytamy - dosłownie czy metaforycznie...
Możemy w domyśle, pod tymi postaciami umieścić znane nam zakochane pary albo zastanowić się nad tym, co twórca obrazu chciał nam powiedzieć, ukazując w ten sposób zakochanych...


  Ossian Strach romantyk

Ossian - Strach romantyk

Obraz siódmy. Trochę nie pasuje do pozostałych...  Nie widzimy tu pary...
Pojedyncza sztuka... A jednak ... Proszę zwrócić uwagę, jak artysta wyraził głód za uczuciem, za tą drugą połową.
Strach ubrany jest w barwy symbolizujące ogień. Wszystko w nim płonie . .  . Jest w tym i nienasycenie, i pragnienie...

  Ossian Strach samotnik

Strach samotnik - Ossian

I obraz ósmy - ostatni, który  powinnam zaprezentować jako pierwszy, jako punkt wyjścia.
Widzimy na nim stracha samotnika, rozkładającego ręce w próżnym oczekiwaniu....
Tu podobnie, jak na poprzednim obrazie, możemy przyjąć obraz jako ilustrację rzeczywistości albo alegorię.


Podziel się
oceń
1
2

Sztuka tatuażu...

poniedziałek, 24 maja 2010 18:28









 


Dzieci lubią rysować patykiem na piasku. Powstają pierwsze rysownicze dzieła, które przypominają prymitywne rysunki ryte na skale. Odwzorowanie natury, kształtów i kolorów od zawsze inspirowało ludzi. Dzieci są  szczególnie wrażliwe na piękno. Widzą świat infantylnie ale i dosłownie. Stąd rysują, gdzie się daje - na ścianach, meblach, podłodze i na własnej skórze, w ten sposób powstają prototypy tatuaży.
Są też plastry i naklejki wodoodporne dla dzieci symulujące tatuaże....

         
   
Tatuaż to nic innego jak rysunek na skórze. Można określić, że tatuaże są swoistym rodzajem sztuki. Te przeróżne esy floresy, węże, smoki, serca przebite strzałą , kobiety... mają szczególne oddziaływanie i różnie są odbierane. Początkowo odbierane były jako wskaźniki przestępców i subkultury. Fachowo się mówi, że tatuaż to znak graficzny na skórze, który powstaje w wyniku stałego wszczepienia, specjalną igłą barwnika, pod skórę. Sztuka tatuażu powstała z rytualnych obrzędów.


 

Tatau Samoa - tradycyjny tatuaż
samoański 


Podobno najpiękniejsze tatuaże nosiły celtyckie boginie.
Ciekawe, jakie tatuaże nosiła Potrójna Celtycka Bogini?
Są męskie i kobiece odmiany tatuażu, które wyrażają symbolikę.
Tatuaże związane są z kulturą danego kraju i bywają bardzo różne.
Istnieją takie trendy, które podciągnąć można pod modę.
Czasami tatuaż  jest  głównie podkreślaniem indywidualności.
Może to być sprawdzenie swego ciała w okresie młodzieńczym,
wtedy kiedy ono się bardzo szybko rozwija.



 Wizerunek tatuażu się zmienia. Są  różne jego rodzaje, od drobnych, akceptowanych społecznie,
do wielkich, choćby na twarzy, w skrajnych przypadkach na całym ciele,
które są przyjmowane kontrowersyjnie. Teraz tatuaże mają ludzie z różnych warstw społecznych.
Mogą one być ozdobą na całe życie.  Obecnie są dość powszechne.
Jest to sposób na podkreślanie swojej osobowości  lub buntu.
Często mają go ci, którzy zamierzają uchodzić za oryginalnych.
Coraz częściej tatuują się dziewczyny i kobiety w różnym wieku,
które umieszczają tatuaże, dyskretne albo wyuzdane, w różnych miejscach.

Przykładowe tatuaże slideshow

Nie wyobrażam siebie z takim trwałym tatuażem... 
Ewentualnie mogłabym zdecydować się na jakiś delikatny,
nie za duży tatuaż z henny, który jest czasowy.
Trudno byłoby mi z tą samą ozdobą wchodzić w kolejny etap mego życia
i z pewnością bardzo szybko znudziłby się mi....  

Przykładowe tatuaże slideshow

Dawniej tatuażami szczycili się marynarze i przestępcy. Obecnie nawet ludzie znani, głównie ze środowisk artystycznych, nie kryją się ze swymi tatuażami. Tatuaż stał się w pewnym stopniu prestiżowy, przestał  szokować  i  przestał być znakiem wyłącznie ludzi z marginesu. Kwestią gustu jest, jaki to będzie tatuaż.  Tak jak obrazy, tatuaże mogą być kiczem albo dziełem sztuki. Tylko czy koniecznie trzeba nimi oszpecać ciało, które samo w sobie jest piękne?


Podziel się
oceń
0
3

Malarstwo a muzyka...

poniedziałek, 17 maja 2010 1:54













Jak ma się malarstwo do muzyki?
Jedno z drugim na pewno się komponuje znakomicie. Tło muzyczne podkreśla walory malarstwa - jego barwy, kształty i piękno.
Z kolei obrazy pozwalają zrozumieć muzykę. Dwa światy złączone w jeden po to, by głębiej odczuwać i interpretować rzeczywistość wyrażoną w dziełach sztuki. 
Małe dziecko zapamiętuje świat poprzez obrazy i dźwięki. To, co zapamięta we wczesnym dzieciństwie, rzutuje na jego przeżycia estetyczne w przyszłości. Przytulne, schludne pomieszczenie, w którym nie brakuje obrazków rozbudzających wyobraźnię dziecka, stwarza podwaliny pod odczuwanie przyjemności z piękna. A piękno to także i głównie przyroda. Spadające strumyki, zielone drzewa, różnobarwne kwiaty, góry, morze, jeziora ... tworzą niezapomniane, naturalne obrazy. Człowiek od zawsze starał się naśladować naturę poprzez rysunek. Najpierw były to przemijające rysunki na piasku, później na skale, by z biegiem lat pojawić się na papierze i płótnie oraz na szkle. Jak to pięknie brzmi - Na szkle malowane... Poprzez ćwiczenie i odpowiednie rady każdy może nauczyć się rysować , ale artystą, z prawdziwego zdarzenia, nie każdy zostaje, bo do tego potrzebny jest talent. Im więcej talentu tym doskonalsze dzieło. Artysta tworzy. Odbiorcy podziwiają i odczuwają estetyczne zawirowania. Jak patrzeć na obrazy w następnym wpisie...Zapraszam...Krystyna


Podziel się
oceń
0
2

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  17 998  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Jestem - miłośniczką poezji,literatury, historii sztuki, muzyki
i wszelkich sztuk pięknych... Kocham ludzi, przyrodę, a nade wszystko Stwórcę tego wszystkiego... Krystyna
Moje imiona blogowe to Laura, Ais, Christine, Krysta.
Zapraszam do czytania moich blogów.

O moim bloogu

Blog o muzyce, malarstwie, rzeźbach i poezji...

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 17998
Wpisy
  • liczba: 23
  • komentarze: 56
Galerie
  • liczba zdjęć: 20
  • komentarze: 2
Bloog istnieje od: 2614 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl